O fontannach i karnawale (za Salonem24)

W nowożytnej Europie ważnym elementem karnawałowych festynów była fontanna symbolizująca „Źródło życia”, albo „Źródło miłości”. Poszukajmy, więc, genezy tego symbolu w duchu epoki i w tradycji kulturowej. Fontanna jest zatem symbolem odwiecznego źródła życia, jego siły i właściwości oczyszczających, nieśmiertelności i wieczności zdroju sił witalnych, ale także symbolem vaginy, mocy Wielkiej Matki, prastarej, matriarchalnej bogini, Pani Natury i dawczyni życia, jak też jest symbolem żywiołu akwatycznego, czyli bezkresnych otchłani ludzkiej podświadomości, krainy nieodkrytych tajemnic, archetypów i wielkich wizji wypartych przez kulturę. Ta właśnie fontanna jest centrum obrazu „Ogród ziemskich rozkoszy” Hieronimusa Boscha, ale też znajduje się na prawym skrzydle owego tryptyku. Jest to twór fantasmagoryczny i tajemniczy, gdyż obie symbolizują zapewne źródło życia i jego mocy, ale ta ze skrzydła jest położona w raju pierwotnym, krainie niewinności, a druga w raju ziemskim, "skażonym" występkiem miłości zmysłowej. U stóp pierwszej Bóg-Stwórca przedstawia Adamowi Ewę, a w akcie tej prezentacji nie ma cienia zmysłowości, a jedynie troska, aby "człowiekowi się nie nudziło". Jednakowoż w konstrukcji fontanny, w samym centrum budowli o charakterze strzelistego, płomiennego gotyku, ucieleśnionym w pancerzach raczych, czyli symbolach  macierzyńsko-odrodzeńczych, widnieje wizerunek sowy, symbolu śmierci. Jest to zapowiedź przyszłych losów człowieka, czyli znak nieuchronności "woli bożej", utracenia Raju i zaprzęgnięcia do kieratu pracy w „pocie czoła”...

 W centrum tryptyku, błękitnej misie fontanny pluskają się nagie pary oddające się miłosnym igraszkom. Ich aktywność jest wyrazem woli i radości życia, symbolizującej radość ziemskiego spełnienia, ale o ich naturze upadłości świadczą pływające opodal stwory głębinowe, symbole zła i chaosu. Jednakowoż postacie zdają się zachowywać w swym działaniu niewinną spontaniczność, świadczącą o zdjęciu ze zmysłowej miłości piętna grzechu przez ofiarę Chrystusa, który w owym akcie odkupieńczym przywrócił blask wszelkim przejawom ludzkiego życia. Taka zapewne była intencja mistrza Hieronima, bo przecież jego wizjom daleko było od chrześcijańskiej doktryny...

Taka też fontanna stanęła w Norymberdze A.D. 1510 na jednej z karnawałowych estrad. Była to wielopiętrowa budowla zwieńczona dwoma złoconymi basenami, pośrodku których stał duży, rzeźbiony słup tryskający wodą i zakończony stylizowaną głową głupca. Baseny ogrodzone były metalowym płotem,  a w wodzie i na brzegach zażywały sielanki nagie kobiety. Na pewno nie odnajdujemy w tym zjawisku nic zuchwałego i nieprzyzwoitego, orgiastycznego, lecz raczej odegraną teatralnie alegorię literacką, a może żywiołową, mityczną fantazję, gdzie nagość, to wyzwolenie z „pęt kultury”. Odwieczną tęsknotę do radości i nieśmiertelności człowieczego żywota, ucieczki od smutku przemijalności do rajskiej wizji...

wg Salon24, por. http://antonik.salon24.pl/627733,karnawal-albo-miesopust-czyli-kulturowe...